Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Łamiblog - Blog Marka Penszko Łamiblog - Blog Marka Penszko Łamiblog - Blog Marka Penszko

2.06.2007
sobota

Sarkozy – so krazy…

2 czerwca 2007, sobota,

…tak prawie po angielsku opozycyjni anagramiści francuscy używają sobie na nowo wybranym prezydencie. Nie byliby na bakier z ortografią, gdyby w nazwisku głowy państwa występowało „c” zamiast „k”, ale skoro tytuł klasycznego komiksu amerykańskiego brzmi „Krazy kat”… A poza tym po angielsku anagramy łatwiej układać, bo gramatyka jest prostsza, nie ma na przykład końcówek fleksyjnych. Mimo to Francuzi starają się przerabiać prezydenta także w rodzimym języku i bez błędów.

NICOLAS SARKOZY = CROYONS LA, SA ZIC! = CROASSAI ZYKLON = COSY NAZI RASKOL = COLZA, YAKS, RIONS! = OZONA SKA LYRICS = SANK SCHIZO ROYAL (przepraszam za brak tłumaczeń – takie dziwadła to zgryz nawet dla znających język).

W ten sposób nad Loarą odradza się moda na lingwistyczne igraszki, które w XVI-XVII w. były w zachodniej Europie bardzo popularne. Przestawiano litery w znanych zdaniach (zwłaszcza w cytatach z Biblii) i w imionach własnych tak, aby powstało coś sensownego. Bywało to zajęcie całkiem poważne, gdy doszukiwano się ukrytych w tekście znaczeń i wróżb. Inaczej mówiąc, przypisywano leksykę, składnię i gramatykę siłom wyższym albo traktowano tekst tak, jakby był zapisany szyfrem, kluczem do którego było odpowiednie przestawienie liter. Król Ludwik XIII miał nawet nadwornego anagramistę, który żonglował literami, tworząc wersy ku chwale swego pana oraz służąc władcy jako doradca. Gdyby rzecz działa się w Polsce, funkcja „konsultanta” mogłaby wyglądać na przykład tak.

O względy króla zabiega niejaki WASYL NISZCZ, który nie spodobał się paru dworzanom, więc o pomoc w pozbyciu się intruza proszą anagramistę. Ten bierze gęsie pióro, pergamin i kombinuje, po czym rzecze do monarchy: „najjaśniejszy panie, pozbądź się tego indywiduum, bo wyszło mi, że to SZCZWANY LIS”. Król daje anagramiście premię, a Wasyla odprawia z kwitkiem.

Inny przykład: po wizycie u anagramisty-wróżbity pan ZBIGNIEW IGIEL (mam nadzieję, że nie ma takiej osoby) nigdy nie pojechałby do BELGII. Nietrudno rozszyfrować dlaczego.

W XVII wieku moda na anagramowanie rozprzestrzeniła się na całą Europę. Młodego Stanisława Leszczyńskiego, przyszłego króla Polski, wracającego w 1696 roku do rodzinnego Leszna z dalekich wojaży, witano widowiskiem baletowym, w którym uczestniczyło 13 tancerzy z literami. Co pewien czas ustawiali się oni w różnej kolejności tak, że litery tworzyły za każdym razem inny tekst łaciński. Na początku było DOMUS LESCINIA (dom Leszczyńskich), a potem kolejno pojawiały się: ADES INCOLUMNIS (istniejesz niezachwianie), OMNIS ES LUCIDA (cały jesteś światłością), MANE SIDUS LOCI (bądź gwiazdą tego miejsca), SIS COLUMNA DEI (bądź podporą Boga), I, SANDE SOLIUM (idź, wstąp na tron).

Udany efekt anagramowania zależy zarówno od umiejętności, jak i od przypadku. Jeśli obiektywnie nie jest możliwe, aby „produkt” miał także merytorycznie coś wspólnego z „surowcem” – a wszak o to chodzi – wówczas żadna maestria nie pomoże. Anagramistę może wspomóc, ale nie zastąpi go – jak w przypadku anagramów jednowyrazowych – komputer. Korzystając z programu nietrudno odkryć bliskoznaczną parę BANDZIOR – ZBRODNIA lub antonimiczną NIEŁAD – ŁADNIE. Aby jednak poprawnie, sensownie i zbytnio nie odbiegając od tematu przestawić litery w imieniu i nazwisku znanej osoby, trzeba już trochę pogłówkować. Francuzi, Anglicy i Amerykanie nie przepuszczą żadnemu szefowi swojego państwa lub rządu. Oto kilka przykładów z ostatnich lat (jeśli trafią się błędy w tłumaczeniach, to przepraszam i z góry dziękuję za ewentualną korektę):

CHARLES DE GAULLE – LE LACHEUR DE GLAS (stroniący od podzwonnego)
FRANCOIS MITTERRAND – RECORDMAN TRANSITIF (przejściowy rekordzista)
LAURENT FABIUS – NATUREL ABUSIF (nadużywający prostoty)
LIONEL JOSPIN – LE JOLI PINSON (ładny ptaszek)
MARGARET THATCHER – THAT GREAT CHARMER (ta wielka czarodziejka)
PRIME MINISTER TONY BLAIR – I’M BRITAIN’S TORY PERIL, MEN! (ludzie, jestem zagrożeniem dla brytyjskiego torysa!)
PRESIDENT RONALD REAGAN – PONDER STRANGE IRAN DEAL (dziwnie wymyślona irańska transakcja)
GEORGE BUSH – HE BUGS GORE (szpieguje Gore’a)
WILLIAM CLINTON – I’M IT, AN ILL CLOWN (jestem chorym klaunem)

Wygląda na to, że w polszczyźnie znacznie trudniej o podobne przestawianki wysokiej próby. Jedyna polityczna, jaką znam, pochodzi sprzed dwóch wieków i jest nieprecyzyjna: PONIATOWSKI – ON OKPI ŚWIAT. Niepolitycznych też jest bardzo niewiele: NORWID – ON DRWI (nie brak ironii w tekstach Norwida); JULIAN TUWIM – LUTNI, UJAW MI; I. NASTASE – AS TENISA (majstersztyk!). Wątpliwości budzi natomiast PARANDOWSKI – DWORSKA PANI (?), zaś NAŁKOWSKA – ŁKA NA WOSK to już igraszka wyłącznie formalna.

Prezydent bez anagramu – we Francji nie do pomyślenia, podobnie jak premier w Wielkiej Brytanii, a w Polsce wszyscy się uchowali. Najlepsze, czego doczekał się LECH KACZYŃSKI, to pseudoepitet CHIŃCZYK ALEKS. Natomiast premier jeszcze nie trafił na anagramową tapetę. Może szef rządu lub ktoś z jego otoczenia zaowocuje w końcu jakąś anagramową perełką.

A tymczasem odrobina autoreklamy powstałej podczas podróży na trasie Kraków – Warszawa:
TYGODNIK POLITYKA – TYLKO PIĄTKI GODNY
Tylko ten ogonek…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. CHORY EMIGRANT 🙂

  2. KREM NA SZOPKE :/

  3. CHORY może być, ale dlaczego EMIGRANT?
    To już chyba lepiej ECH, TYRAN GROMI
    Albino

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. CEL – SŁAWA, HĘ?

  6. I KTO JARA RANAMI?
    Tego pana jeszcze na pewno mozna lepiej przeanagramować.

  7. WISŁA SKOŃCZY JARKA.
    KRAJAŁ WAS I SKOŃCZY.
    pzdr

  8. JAROSŁAW KACZYŃSKI – RAJSKI AS CZY WAŁKOŃ?
    Wciągająca zabawa, ale nieprosta. Podjerzewam, że Anglikom jest łatwiej także dlatego, że mają więcej krótkich wyrazów.
    Dobrych parę lat temu podobna anagramową zabawe lansował Magazyn Gazety Wyborczej.
    Pozdrawiam
    cyk

  9. A ja mam pytanie z innej beczki. Czy w te wakacje ukaże się coś na wzór zeszłorocznej publikacji „Łamigłówki Polityki.Wakacje z głową”.

  10. Jak na razie łamigłówkowy dodatek wakacyjny nie jest planowany.
    mp

  11. minister finansów – STALOWY GAZIK
    ułożone „w głowie” podczas krótkiego spaceru, czyli nie jest to takie trudne – zależy oczywiście na kogo się trafi. Przy okazji, to znakomite ćwiczenie wyobraźni.
    Pozdrawiam anagramistów, także francuskich
    Pedro

css.php